piątek, 2 kwietnia 2021

Na Wielki Tydzień 2021

 

Mal. Kazimierz Staszewski (1870-1940)

 

Rudolf Dilong

 

Ze zbioru „Pod krzyżem”

(Fragmenty poetyckich rozważań pasyjnych  ”Pod krížom” 1967)

 

 (...)

Pierwszy upadek

 

Upada po raz pierwszy. 

Wąskie uliczki

są za ciasne dla krzyża, cień skazanego

skręcił się na ziemi. To ludzka rzecz słabnąć,

nadal jest droga naprzód, wstaniemy

i pójdziemy. Krzyż należy do człowieka, upadek

do Ciebie, ziemia jest twarda.

Ktokolwiek z nas

zniszczy w ciele skrytkę nieba,

zniekształci to żywe tabernakulum.

Jakiemukolwiek grzechowi się poddamy,

my, zgasły słaby głos, my, zabłąkany pył,

płonący w orbitach snu

i padający na błyszczące gwiazdy,

my, uderzeni o ziemię.

Pielgrzymie, na Ziemi grzech jest, a nie w gwiazdach,

Tylko tutaj uderzenie nas boli.

.

 

(…)

 

 

KOGO SZUKACIE?

 

Jezusa z Nazaretu,
wiemy, który to!

A przecież nie wiecie,
nie umiecie odnaleźć Boga.
Dlatego to za mało

schwytać Nazarejczyka
i pomyśleć sobie, że Bóg
pobladł
przy pocałunku za grosz.

 

 

 przekład ze słowackiego Katarzyna Boruń-Jagodzińska 



Rudolf Dilong (1905-1986)

– słowacki poeta, publicysta, redaktor czasopism literackich, ksiądz katolicki, franciszkanin, emigrant.

piątek, 8 stycznia 2021

Na choince zawieszam wiersz okolicznościowy

 

 

{okolicznościowo na bombkę, Boże Narodzenie 2020)

Eksplozja

 

Dla jednych całkiem bezgłośnie,

zaledwie przy wtórze dzwoneczków

kryształków żyrandoli,

dla innych z hukiem i dymem,

zapadaniem się stropów i podłóg

rozbiła się bania.

Bomba

na szczycie świata,

zielonym drzewie Ziemi zawieszona,

kusząca srebrem, złotem i barwami.

 

Rozprysła się

na okruchy szkła, lusterka wklęsłe.

Fałszywy brokat wpada do oczu,

w zębach piaskiem zgrzyta,

w trybach codzienności.

Popsuły nam świat i nas.

Stanął świat na głowie

W każdym lusterku

zniekształcone oczy i usta,

nie wiadomo, czy uśmiechy

czy małpie grymasy,

czy płacz czy szyderstwo.

Ostre krawędzie ranią

niemal niezauważalnie.

Boli? Nie boli?

Specjaliści ocenią, a nie ten zbolały.

 

Choćby jedną garść śniegu na opuchnięte oczy,

na twarze rozognione,

a i śniegu brak, wyparował.

Jak wielu.

 


 

Na Trzech Króli

Nadjeżdżali królowie-magowie,
w połowie
przerwana pieśń.

Niech się zły o dziecku nie dowie!
W połowie przerwana pieśń.

Zwoływali się pastuszkowie,
głośno grali,
w połowie przerwana pieśń...

A na niebie aniołów mrowie
rozświetlało nocy czerń,
pustych ulic miasteczka cieśń.
Przerwana w połowie pieśń...

Zawieście prace i krzątaninę,
lepiej zobaczyć dziecinę,
dary jej nieść, oddać cześć.
Przerwana w połowie pieśń...

Zanieście śpiewy i pokłony,
serca gorące i smutki.
Przerwana w połowie pieśń...

Jeden wie,
ten na sianie malutki,
jak dalej idą te nutki,
jaki rym i dziwna treść,
jak trudna i długa ta pieśń...

W połowie przerwana pieśń...

    (Na Trzech Króli 2021) 


 

sobota, 12 grudnia 2020

Dookoła pnia drzewa


 

Rozpruło się, co było zszyte.

Nie pisane – żyte.

Co zrośnięte 

od narodzin rosło,

latami obrastało do koła,

dookoła świata

i czoła,

jak słoje drzewa

wiosną rosną.

Potem ustala się,

przyzwyczaja,

trwa w posadach,

osad w szklance,

w czajniku kamień  -

opoka sensu i treści,

wiernie.

Ramiona wznosi pień jak do przysięgi.

Nie lada wicher złamie i rozsadzi kręgi. 

I nikt nie woła,

że już nie szumi,

że tylko,

 że zaledwie

szeleści.