niedziela, 5 stycznia 2025

Orszak Trzech Mędrców zbliża się do miasta

 


Orszak Trzech Mędrców wreszcie

zbliża się do miasta.

 

Na wielbłądach, na słoniach, syci  i bogaci,

rękawy mają długie, twarze żółte, czarne,

Biegnijmy ich zobaczyć, tylko się ogarnę.

Popatrzmy,

czy to obcy, czy jacyś mocarze, magnaci,

czy mędrcy sami z siebie, czy uczeni tacy,

którzy czytali w gwiazdach,

jaki los ich bogowie zgotowali światu?

I nagle miasto znika, ulice i domy,

krajobraz się wyłania obcy, nieznajomy,

pod nogami nie skrzypi śnieg, lecz żwir, kamyki.

Dziwnie tu, lecz za blaskiem wciąż idę, bo muszę.

Piasek zamiast asfaltu, skał ponure bloki.

Gdzieś wieża, drzewo pokręcone, zajazd niewysoki,

a obok stajnia w grocie i palm pióropusze.

A teraz w progu tak nieśmiało stoją,

czy dusze im zamarły, jak wrośnięci w ziemię,

jakby nie dziecko tam leżało,

ale jakiś kolos,

i trudno im wyliczyć, co wróżą planety,

co z  oseska wyrośnie, jaki czeka go los,

komu przyświeca gwiazdka,

co znaczy płomyk nikły wśród kręgu kamieni,

co pod garnkiem nieśmiało pełga i czerwieni.

I czemu król? Gdzie wonie balsamu, oliwy?

a tylko siano, nawóz, dym tak przenikliwy

kręcą w nosie… kichnęli, że daj Boże zdrowie.

Otrząsnęli się mędrcy, ocknęli królowie.

I skinęli na sługi, by wnieśli ciężary,

wonne, błyszczące, gęste i drogie bez miary.

Ustawili na słomie naczynia srebrzyste.

I wół odgania muchy ogonem bezwstydnie,

a oni się schylają jak drzewa na wydmie,

bo wiatr dziwnie nieznany

nie wiedzieć skąd wieje.

Wicher trzy dary  w twarz im sypie,

jak i nam - miłość, wiarę i nadzieję.

Wiatr i dźwięk rogu od południa

wionie skądś, z bardzo daleka,

Miasto wolno powraca, wyłania się z piasku

…

Nie, niech jeszcze do rana zaczeka.

Do brzasku.

Znowu orszak Trzech Mędrców zmierza 

wprost ku miastu.

 

 

środa, 25 grudnia 2024

Z papieru - gawęda dydaktyczna w duchu Jachowicza ;-)

 


Z choinki sfrunął aniołek

o twarzy pulchnej dziewczynki,

płaski, z papieru wycięty.

Same piórka i główka

okrągła jak złotówka.

Wydął różane usteczka:

- Nic, tylko same prezenty!

 Klaus gruby, świętego namiastka!

Gdzie wołek, osiołek i świeczka?

Gdzie sianko, Jezusek gipsowy?

gdzie śpiewy z wysokości w glorii?

Bez nich nie liczy się gwiazdka!

 

A gwiazda (elektryczna)

spojrzała z wysoka

 - Dziecinko, nie ta epoka!

Ciesz się, żeś przetrwał,

przechował wiek cały, mój Boże,

i bez uszczerbku na honorze,

w kolorze i kształcie cały ty.

Mimo niejednej łzy,

mimo burz i zawieruch historii.

 

Zanim czar tych świąt pryśnie,

wracaj na drzewko,

trzymaj się zdrowo, wiś cicho,

pogodne liczko nam ukaż,

nim kogoś skusi licho,

nim cię ktoś wytnie i wklei,

nim cię ktoś wciśnie,

przepraszam za słowo, w dekupaż.

 

 

wtorek, 17 grudnia 2024

Przed czasem na Christmas time ;-)


 

Na „Christmas time”

 

Co piosenka, to dzwoneczki,

 co kolęda, to skrzy się śnieg.

Ostry szron, lecz miękkie śnieżki,

aby nie urazić panieńskich lic,

(bo by zaloty były na nic).

Kompozytorzy weseli jak te święta,

każdy, gdy tworzy, gęś do garnka włoży.

Podkówki rytmem nabijają mieszki,

sypią się z drzewka złociste orzeszki,

o tym poeta pamięta.

Spod kopytek rym udały tryśnie,

obieca gruszki na sośnie soczyście,

szyszki świerkowe pełne nasienia,

dla głodnych ptasich dziobków,

tam gile, tu jemiołuszki

marznąc radośnie ćwierkają z pocztówki.

Legł na polach i lasach o czasie,

a na drogach zawsze za wcześnie.

Co piosenka, to jadą z paradą,

kuligiem, zaprzęgiem, trójką, czwórką.

Gruby, szczodry pan, parą buch spod wąsa.

Konik rwie, koń pląsa.

Tylko wół powoli się wlecze.

Tylko osioł stoi, jak stał.

Świat mknie.

A dokąd to, dokąd?

A Dzieciątko gdzie?

W balowej sali?

Minęli trzech króli, przegapili stajenkę.

Zaśpiewajmy piosenkę!

jak aniołki obłoczki pary.

Umyka rok stary, mały goły łobuziak go gna,

wrony na śniegu kra, kra!

W oddali, w gospodzie kapela gra,

pod płozami trzeszczy mostek,

a na rzece kra.

Coś im tam dzwoni, zapada się kopytko,

za lasem czyha rok całkiem nowy,

zjeżony,

jadą tak szybko, za szybko!

Pogubione srebrne podkowy.

 

2024.

 


 

mal. Stanisław Staszewski